|
niedziela 22.08.10 | 11:49
40 LAT MAGAZYNU LIVING BLUES
Wszystko zaczęło się pod koniec lat 60. w Chicago, kiedy to kilku młodych, białych entuzjastów bluesa uznało, iż nie może być tak, że nie ma amerykańskiego czasopisma poświęconego temu gatunkowi muzyki. Jim O`Neal i Amy van Singel studiowali wtedy dziennikarstwo na Uniwersytecie Northwestern, a pochodzący z Wisconsin Bruce Iglauer, będący świeżo co po studiach, pracował w wytwórni Delmark Boba Koestera. Istotną rolę w procesie powstawania pisma odegrał Koester, mimo iż nie należał do zespołu redagującego. Jego mieszczący się przy North Wabash sklep Jazz Record Mart był miejscem w którym pracowali Amy, Bruce i Paul, mając okazję do zawierania interesujących znajomości - kręcili się tam m.in. Big Joe Williams, Earl Hooker, czy Mighty Joe Young. Tytuł pisma (Żyjący Blues) wymyślił Iglauer: Brytyjskie magazyny zajmowały się starymi nagraniami, my natomiast chcieliśmy opisywać współczesnych artystów i wydarzenia. Znajdując się pośrodku nich, byliśmy ich bardziej świadomi. Wydawało się nam, że możemy się odróżnić od angielskich czasopism, pisząc o tym, co dzieje się obecnie. Na początku lat 80. redakcji pisma przeniosła się na The University Of Mississippi w miejscowości Oxford w stanie Mississippi już wtedy mocno zaangażowany w utrwalanie tradycji kultury afro-amerykańskiej. Na The University Of Mississippi jest też największe chyba z bluesowych archiwów na świecie. Najnowszy, sierpniowy numer Living Bluesa poświęcony obchodom 40-lecia istnienia pisma opatrzony jest okładką jakby trochę inspirowaną plakatem uświetniającym 10-lecie naszego kwartalnika, jaki zamieszczony był w marcowym wydaniu TB (który też otrzymali w prezencie nasi prenumeratorzy). To nie jedyny akcent łączący Twojego Bluesa z najbardziej opiniotwórczym bluesowym magazynem na świecie. Od lat w naszym kwartalniku swoje autorskie publikacje prezentują widniejący w stopce redakcyjnej LB znakomici dziennikarze i fotograficy: Linda Vartoogian, Jack Vartoogian, Gene Tomko, David Whiteis, Tim Holek. Living Bluesowi życzymy co najmniej kolejnych 40 lat! |