sobota 07.02.09 | 18:36
CHICAGO (MEMPHIS?!) BLUES REVUE - CZĘŚĆ 2

L.C.Ulmer, fot. Scott Baretta
Memphis, sobota, 7 lutego 2009

W tym mieście dzieje się tak wiele, że wczoraj po prostu nie miałem czasu by cokolwiek napisać. Po części to wina naszego hotelu, który jest dość daleko od centrum Memphis, więc nie opłaca nam się wracać do niego w ciągu dnia. Po prostu idziemy w miasto około południa i wracamy koło północy.

Zarówno my, jak i Boogie Boys jesteśmy już po półfinałach. Widzę, że na TB OnLine już jest info o ich przebojowym wejściu do finału. Zasłużenie! Byłem na obydwu koncertach, rozmawiałem z ludźmi i każdy przekonał się do polskiego bluesa. Nie było innej możliwości!

Do finału (ale w kategorii solo/duo) dostał się też nasz nowopoznany przyjaciel - L.C. Ulmer. Ten urodzony w Missisipi facet ma 81 lat, ale na scenie poważniej od niego zachowuje się jego kompan - piętnastolatek grający z nim na gitarze. Ulmer jest po prostu niesamowity! To bluesowy autentyk jakich mało. Gadkę ma taką, że ma się wrażenie rozmowy z Son Housem. Takiego bluesa nie znajdziecie na żadnej płycie! Podczas rozmowy okazało sie, że nigdy nie myślał nad tym, co zagrają na scenie - po prostu wychodzą i grają. Raz (nie na IBC oczywiscie) grali przez 25 minut Happy Birthday, bo tak się ludziom podobało, że cały czas dawali im pieniądze! Niesamowity duet, najbardziej zwariowana rzecz w bluesie!

Warto o całym IBC pomyśleć nie jako o konkursie, ale o przeglądzie zespołów z całego świata. Chodzi mi o to, że my nie traktujemy IBC jak regularnego festiwalu, choć tak właśnie powinno być! Zespoły, solowi wykonawcy, duety - mamy ogromną różnorodność pod względem składu, jak i muzyki. Najwięcej gra się "ciężkiego", zespołowego bluesa, ale widziałem wczoraj bardzo dobry band złożony z puzonisty, trębacza, wokalistki/pianistki, kontrabasisty i perkusisty. Grali w stylu jazzu lat '30, po prostu coś wspaniałego (spróbuję sobie potem przypomnieć kto to był)! Są też zespoły grające w stylu Zachodniego Wybrzeża, bluesa z Delty, ragtime, country. Ktoś wpisał do bio, że gra "bedroom funk", inny, że "surf rock". Do tego dochodzą regularne zespoły, promujące swoje wytwórnie (wczoraj np. Yellow Dog Records - grała Eden Brent, Rich Del Grosso itd. (widzialem też Super Chickana z Billy Gibsonem w Rum Boogie Cafe), jak i lokalni artyści (Big Jerry, Delta Highway).

Zatem jeszcze raz wszystkim polecam gorąco przylot na przyszłoroczne IBC. Muzyki jest tak dużo, że można spokojnie wybrzydzać na największe gwiazdy. No i jest to szansa na zobaczenie jak będzie wygladać przyszłość bluesa. "Tomorrow's blues today" to jedno z haseł IBC.

Pozdrawiam,
Antek


...........................................................................................................


© Delta