środa 3 grudnia 2008
CHICO BANKS NIE ŻYJE


Chico Banks, fot. Andrzej Matysik
2 grudnia zmarł chicagowski gitarzysta Vernon "Chico" Banks. Miał 47 lat. Nie podano przyczyn jego śmierci. Chico, podobnie jak Bernard Allison, Melvin Taylor, Ronnie Baker Brooks, Wayne Baker Brooks i Eddie Taylor Jr. należał do drugiej już generacji bluesmanów, kształtujących swój muzyczny wizerunek u boku znanych ojców, a będących uosobieniem współczesnego oblicza chicagowskiego bluesa, wzbogaconego o elementy soulu, funku i rocka.

Chico był synem Jessiego Banksa, gitarzyty gospelowej grupy The Mighty Clouds Of Joy. Rozpoczynał karierę muzyka jako 14-latek. Współpracował z takimi liderami jak Melvin Taylor, Buddy Guy, Otis Clay, James Cotton, Artie "Blues Boy" White, Little Milton, Magic Slim, Big Time Sarah, Chick Rogers i (najdłużej) Mavis Staples. Jego gry można też posłuchać na płytach takich wykonawców, jak Willie Kent, Freddie Roulette i Pops Staples. W 1997 roku zadebiutował własną płytą "Candy Lickin' Man". Znany był też jako twórczy i oryginalny interpretator. Takie utwory jak Groove Me, Got to Be Some Changes Made czy The Sky Is Crying w jego bardzo emocjonalnym wykonaniu przybierały całkiem nowe postacie.




© Delta