poniedziałek 22 września 2008
ZMARŁ NAPPY BROWN


Okładka płyty
20 września w wieku 78 lat zmarł Nappy Brown, jeden z ostatnich blues-shouterów, kontynuatorów sposobu śpiewania bluesa zapoczątkowanego przez Jimiego Rushinga, Big Joe'a Turnera i Joe'a Williamsa jeszcze w erze swingowych orkiestr w latach 40. XX wieku.

Pochodził z Północnej Karoliny, a karierę wokalisty rozpoczynał we wczesnych latach 50. w czasach ekpslozji rhythm'n'bluesa. Pierwszych nagrań dokonał w 1954 roku dla wytwórni Savoy. Były to takie utwory, jak Don't Be Angry, I Cried Like A Baby i Night Time Is The Right Time. Ten ostatni do swego repertuaru włączył Ray Charles i zrobił z niego jeden ze swoich największych przebojów. Nappy Brown nagrywał dla najbardziej renomowanych wytwórni, m.in. Alligator, Ichiban i Black Top. Jego głos pojawiał się też na płytach Boba Margolina i Boba Corritore'a. Cały czas utrzymywał dobrą formę. Jego porywający występ podczas ceremonii wręczenia Blues Music Awards w maju tego roku uznany został za największe wydarzenie tego wieczoru. W zeszłym roku wydał płytę "Long Time Coming" w recenzji której zamieszczonej w TB31 Ryszard Gloger napisał m.in. Tu wychodzi cała klasa artysty. Śpiewa mocnym, energicznym głosem, moduluje barwę i świetnie trzyma rytm. W spokojnych utworach potrafi pokazać delikatne wibrato i dolne rejestry głosu. To artysta, który w dawnych latach łączył bluesa z ekspresją gospel i czyni to niezmiennie do dziś.




© Delta