top of page
JEFFTOPHAM-STEVEMARRINER-29MAY25-2617-small.jpg

Steve Marriner to artysta, którego polskiej publiczności nie trzeba przedstawiać! Przez ostatnią dekadę wielokrotnie gościł na naszych scenach jako jeden z filarów grupy MonkeyJunk, kanadyjskiego tria bluesowego, które od ponad trzynastu lat nieprzerwanie zbiera owacje fanów i krytyków po obu stronach Atlantyku. Tym razem – jesienią 2026 – przyjedzie do Europyjednak w zupełnie nowej roli: jako lider własnego projektu solowego, z bogatym bagażem doświadczeń i dwoma głośnymi albumami, które ugruntowały jego pozycję jako jednego z najważniejszych głosów współczesnego bluesa.

 

Trudno znaleźć drugiego takiego muzyka. Urodzony w Ottawie, od lat związany z Toronto, multiinstrumentalista, wokalista i autor piosenek – grający na harmonijce, gitarze, basie i klawiszach – funkcjonuje w permanentnym ruchu. Kanadyjski magazyn branżowy nie bez powodu ochrzcił go mianem „Szwajcarskiego Scyzoryka": ktokolwiek go słyszał, wie, że to określenie nie jest na wyrost. Z MonkeyJunk nagrał sześć albumów i zgarnął imponującą kolekcję nagród Juno oraz Maple Blues Awards – a sam zespół przeszedł do historii jako pierwsza kanadyjska grupa, która zdobyła Blues Music Award w Memphis. Równolegle, Marriner przez lata był muzycznym partnerem Colina Jamesa (na scenie i na znakomitej płycie Miles To Go), razem z Harrym Manxem nagrał okrzyknięty albumem roku duet Hellbound for Heaven (2019), jako gitarzysta towarzyszył Paulowi Reddickowi, przy różnych instrumentach zasiadał u boku Samanthy Martin & Delta Sugar, a jako producent poprowadził m.in. sesje dla Davida Gogo i Big Dave'a McLeana – obaj artyści otrzymali za te płyty nominacje do Juno Award w kategorii Blues Album of the Year 2025. „Stanie w miejscu, odczuwam jako cofanie się" – mówi wprost. „To uczenie się nowych rzeczy podtrzymuje mnie przy życiu jako artystę."

 

Jego debiut solowy Hope Dies Last (2021) przyniósł mu nominację do Juno Award i pokazał, że Marriner ma do powiedzenia znacznie więcej, niż mieści się w formule jakiegokolwiek zespołu. Album nagrany z udziałem piętnastu muzyków był stylistycznie szerszy niż cokolwiek, co sygnował wcześniej – blisko mu do amerykańskiej tradycji muzyki roots, ale nie brakowało mu bluesowego żaru ani chwil prawdziwej czułości. Są tu piosenki zrodzone z osobistego kryzysu i piosenki zrodzone z przypadku – jak „Petite Danse", napisana w drodze, w dniu w którym radio doniosło o śmierci Dr. Johna, a Marriner zamiast się smucić, włączył nowoorleański funk i zaczął układać słowa po francusku. To pierwsza w jego życiu piosenka w obcym języku – i podobno każdy, komu ją zagrał, w końcu zaczyna tańczyć.

 

Nie minęły cztery lata, a Marriner wrócił z kolejnym solowym albumem. Hear My Heart (2025, Cordova Bay Records) nagrał w swoim własnym studiu na farmie w Baltimore w Ontario, w otoczeniu sprawdzonych przyjaciół i muzyków – gitarzysty Jimmy'ego Bowskilla, organisty Jessego O'Briena, perkusisty Gary'ego Craiga i basisty Darcy'ego Yatesa. Tym razem grał na własnych zasadach i we własnym tempie: bez zegarka na ścianie, bez presji, za to z pełną kontrolą nad brzmieniem – bo produkcją i miksem zajął się sam. Efekt jest znakomity: płyta zbiera entuzjastyczne recenzje, a krytycy zgodnie wskazują na mistrzowskie połączenie piszącego z sercem autora z muzykiem, który potrafi zrobić z każdego instrumentu coś wyjątkowego. Singiel „Straight Line" z jego funkowym, country-bluesowym groovem już teraz zapowiada się na  przebój! Hear My Heart otrzymał nominację do Juno Award w kategorii Blues Album of the Year 2026 oraz nominację do Canadian Blues Music Awards za Electric Blues Recording of the Year, a Marriner jest też w tym roku nominowany w kategoriach Blues Producer of the Year i Harmonica Player of the Year.

 

Polska trasa w listopadzie 2026 to pierwsza okazja, by zobaczyć go po tej stronie kuli ziemskiej właśnie w tej odsłonie – bez MonkeyJunk, za to z własnym repertuarem, własną energią i własną opowieścią. Dla tych, którzy znają go z poprzednich wizyt, będzie to spotkanie od zupełnie nowej strony. Dla tych, którzy słyszą to nazwisko po raz pierwszy – najlepszy możliwy punkt wejścia!

bottom of page